|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Scenariusz komedii wojennej
Trudno się nie śmiać z takiej historii. Martine van Bijlert na łamach eksperckiego bloga Afghan Analysts Network opisała historię pewnego psa. Zaczęło się tak, że w trakcie potyczki z talibami wojskom australijskim stacjonującym w afgańskiej prowincji Uruzgan zaginął pies tropiący i stał się jeńcem talibów. Ich dowódca był niezwykle dumny z tego łupu i wszędzie ze zdobycznym psem chadzał, chwaląc się na lewo i prawo nabytkiem. Australijczycy tymczasem stęsknieni za ogoniastym towarzyszem zaaresztowali ojca wodza talibów i wysłali wiadomość, że oddadzą mężczyznę w zamian za psa. Jednak przywódca talibów odmówił! Nie było wyjścia i Australijczycy po paru dniach wypuścili ojca. Minęło czasu "mało a wiele" i talibowi pies po prostu się znudził. Wysłał więc do Australijczyków posłańca, którym był szanowany i siwobrody miejscowy urzędnik. W zamian za psa dowódca partyzantów żądał 10 000 $. Może to dziwne, ale starcowi wręczono żądaną sumę. Jednak po drodze, w raczej tajemniczych okolicznościach większość pieniędzy znikła zaś starzec nie umiał lub nie chciał opowiedzieć, co się z nimi stało. Dowódca talibów licząc na wypłatę zapowiedział, że ze względu szacunek wobec siwizny odda staremu 2 tys. dolarów, ale resztę to już bezwzględnie musi dostać. Stary widocznie się zapierał, że nie ma z czego, bo wciągnięta do sporu miejscowa starszyzna wydała werdykt o zamianie części długu na pszenicę. Krewni urzędnika pracujący przy rozdziale pomocy międzynarodowej z zagranicy zachachmęcili 60 porcji pszenicy i to miało starczyć za większość kwoty. Tymczasem Australijczycy tak się ucieszyli z powrotu psa, że przyznali mu medal a gdy wojska odwiedził premier kraju, to pokazali go w telewizji koniecznie z odnalezionym psiakiem. Sabi, bo tak się nazywa rzeczona labradorka szukająca min i bomb, doczekała się nawet swojego hasła na Wikipedii. Historię w tym kształcie opowiadają dobrze zorientowani lokalni mieszkańcy. W mediach ta sama historia brzmiała sucho i bez żadnych zabawnych akcentów (patrz: BBC czy News.com). Australijczycy chyba nie chcieli się przyznawać do zatrzymania ojca taliba, ani do wręczenia okupu za psa. Rzecznik wojsk australijskich publicznie oznajmił, że być może nigdy się nie dowiemy, co działo się z psem przez 14 miesięcy. Na podstawie Afghan Analysts Network, BBC, News.com i Wikipedia czwartek, 24 grudnia 2009, apocalypse_rider
TrackBack
|